Czarny Poniedziałek to już fakt!

Tłumy kobiet (i nie tylko) na ulicach wielu polskich miast, nieczynne sklepy, restauracje i opustoszałe urzędy. Czarny Poniedziałek stał się już faktem i po raz kolejny udowodniłyśmy, że potrafimy jednoczyć w słusznej sprawie.

Protest przed warszawską siedzibą PiS nie jest jedynym, a jednym z wielu. W polskich miastach kobiety wyszły na ulice aby bronić swoich praw. To właśnie dzisiaj – 3 października – na ulicach dominuje kolor czarny, który jest poniekąd symbolem całego przedsięwzięcia. Dlaczego to takie ważne? Dlaczego tyle kobiet zjednoczyło się aby głośno krzyczeć?

Część poświęciła się protestowi całkowicie i w ogóle nie pojawiła się w pracy. Inne Panie do pracy udały się tylko na kilka godzin, aby później wspierać aktywniejsze koleżanki. Duża większość kobiet jest przeciwna wprowadzaniu zakazu aborcji. Uważają, że każda z nich powinna mieć prawo do takiej decyzji. Rząd nie powinien ingerować w nasze ciało – mówią. Na transparentach demonstrantek można zauważyć przeróżne kreacje, które w sposób bardziej lub mniej dosadny przedstawiają problem. „Ta ustawa nie przejdzie!”, „Kobieta to nie inkubator”, „Moje ciało, moja sprawa” – to tylko niektóre z nich.

Kobiety głośno mówią o swoim stanowisku już od godzin porannych. „Ściana furii” w Warszawie wystartowała już o godz. 10. Podobnie było w wielu innych polskich miastach. Zgromadzeni to przede wszystkim młodzi ludzie, ale nie jest to regułą, bo na każdym z protestów można bez większego problemu zauważyć mamy z dziećmi czy osoby starsze. Do akcji włączyli się także mężczyźni. Protestujących wspierają również gwiazdy estrady, kina, teatru i telewizji.

Kobiety chcą zwrócić uwagę pomysłodawcą ustawy na jeszcze jeden aspekt, który obok indywidualnej decyzji każdej z nich jest równie ważny. Proszą aby Ci zapoznali się z sytuacją domów dziecka, domów samotnej matki, czy ośrodków adopcyjnych. Twierdzą, że osoby, u których ustawa spotkała się z aprobatą – nigdy do takich miejsc nie zaglądają i nigdy nie odnoszą się do nich. Liczy się tylko zarodek, a to zagadnienie nie wyczerpuje w pełni samej ustawy.

Zgoda właścicieli wielu punktów handlowych i usługowych na protest ich pracownic pokazuje tylko jak wiele osób popiera takie stanowisko. Jeden z Częstochowskich właścicieli lokali gastronomicznych dał wolne wszystkim pracownicom i zamknął trzy z czterech lokali. To protest w słusznej sprawie, który nie dotyczy tylko kobiet. On dotyczy nas wszystkich i każdy pracodawca, który ma taką możliwość – powinien zachować się podobnie. Nie widzę w swoim zachowaniu nic abstrakcyjnego. To tylko zwykły, ludzki odruch – mówi właściciel.

Redakcja KobietyiMatki.pl w całości podpisuje się pod apelem strajkujących kobiet. Nie dopuśćmy do tego, aby o naszym życiu i losie decydowała surowa litera prawa. Nie dopuśćmy do tego aby w naszym kraju panowało prawo, które kojarzy się raczej z krajami trzeciego świata. Nie każmy ofiarom przemocy znosić dodatkowego i niepotrzebnego cierpienia. Niech każda kobieta ma prawo do decyzji, która może okazać się kluczową w jej życiu oraz jej najbliższych.