Czy miłość ma swój koniec?

O miłości powiedziano już wiele. Dla jednych to tylko chemiczne interakcje, które zachodzą w naszych mózgach. Łatwo jest poprzeć tę teorię, ponieważ zakochujemy się tylko w wybranych. Dla innych zaś, miłość to zrządzenie losu, przeznaczenie. Niemożliwa do zbadania, zmierzenia i nawet wyjaśniania.

Ile umysłów, tyle teorii

Antropologowie kultury uważają miłość za wyuczoną formę przetrwania gatunku. Inni badacze twierdzą, że przyciągamy się na zasadzie działania feromonów, czyli w sposób iście zwierzęcy. Socjologowie stoją na stanowisku, że miłość to archetyp, a łączenie się w pary jest od wieków podtrzymywane przez konwencję. Psychologowie nieustannie pragną pogodzić wszystkie teorie w jedną i są skłonni badać uczucia i emocje człowieka poprzez indywidualną obserwacją każdego z osobna. Jedno jest pewne, w pierwszej fazie zakochania nasz mózg wydziela znacznie większe ilości hormonu szczęścia, a świat jawi się nam w różowych barwach. Mamy wrażenie, że unosimy się kilka centymetrów nad ziemią. Wielu neurologów porównuje ten stan do narkotykowego uniesienia. Myślenie o drugiej osobie staje się obsesyjne, a równocześnie niezwykle przyjemne.

Ile trwa zakochanie?

Pierwsza faza miłości nie mogłaby jednak trwać zbyt długo, ponieważ doprowadziłoby to do samodetsrukcji naszego mózgu. Stąd właśnie ten stan utrzymuje się średnio od 12 do 15 miesięcy, jak twierdzą badacze. Czasem obejmuje okres nawet 5 lat, aczkolwiek po 10 latach związku, po takim zakochaniu na pewno nie ma już śladu. Co więc pozostaje? Przywiązanie i poczucie bezpieczeństwa, jeśli dwoje ludzi naprawdę na siebie trafiło. Gdy odpowiednio dbamy o związek, wówczas w tej fazie można trwać nawet do końca życia, stąd właśnie złote gody. Mocna przyjaźń, która powinna nosić miano prawdziwej miłości, jest więc czymś więcej niż pierwszym zauroczeniem czy zakochaniem. Pary, które przetrwały ze sobą kilkadziesiąt lat to właśnie przyjaźń wymieniają na pierwszym miejscu jako coś, co najbardziej spaja ich związek. Czy miłość ma więc koniec? Wydaje się, że nie, choć może warto byłoby postawić inne pytanie: co uważamy za miłość? Bo jeśli bliżej jej do przyjaźni, to ta na pewno nigdy się nie kończy…