Dziecko i porażka. To mówisz często, chociaż nie powinieneś.

Dzieci, zarówno te starsze i młodsze przeżywają czasami klęski i porażki. Niektóre radzą sobie z tym stosunkowo dobrze, dość szybko zapominając o problemie. Inne – wręcz przeciwnie. Zwłaszcza, gdy brały udział w ambitnej rywalizacji, np.: konkursie, który nie poszedł najlepiej. Co najczęściej wtedy robią rodzice?

Nic się nie stało

Nie przejmuj się, kochanie. Przecież nic się nie stało, to tylko jeden konkurs, będą inne – mówi zatroskany rodzic starając się pocieszyć dziecko.

Do dziecka nie trafia jednak całkowicie pozytywny przekaz. Może to raczej odebrać, iż to, co było dla niego ważne, jest raczej nieważne dla jego rodziców, albo, że nie rozumieją oni włożonego trudu.

Ty to się do niczego nie nadajesz

A mówiłem ci, rzuć wszystko i przygotowuj się do olimpiady. Ale jak wolałeś wychodzić na dwór, to teraz masz. Trzecie miejsce?! Co to jest, w tamtym roku było pierwsze! Zaniedbujesz się coraz bardziej!

To rzadsza reakcja rodziców, ale chyba nie muszę pisać jak destrukcyjna. Niektórzy rodzice nie są w stanie docenić osiągnięć swoich dzieci, jeżeli nie okazuje się, że są absolutnie najlepsze. Wciąż skłaniają dziecko do cięższej pracy, aby to osiągnęło ideał. Najczęściej nieosiągalny. Najczęściej w takich przypadkach rodzice próbują przelać na dziecko swoje ambicje. Częściej jednak początkowe osiągnięcia dziecka rozpalają w rodzicach nadzieję na szybki rozwój i coraz większe osiągnięcia i nie są w stanie dostrzec rzeczywistej formy dziecka.

Wiedziałem, że tak będzie

No tak, mogłem się tego spodziewać, przecież ty zawsze przynosisz najgorsze wyniki. Zawsze przegrywasz i jeszcze nigdy nawet dyplomu nie przyniosłeś.

Tutaj rodzic za wszelką cenę stara się wskazać dziecku, jak wiele spotkało go porażek. Dziecko czuje się, że właściwie wszystko, co do tej pory uczyniło, zakończyło się porażką. Przynajmniej tak to postrzega rodzic, a przecież on w oczach dziecka jest autorytetem.

No i co z tego?

Dziecko, nie przeszkadzaj mi, co chcesz? A, ten konkurs, no nie wygrałeś, ale co z tego, idź do siostry i z nią porozmawiaj, ja tu czasu nie mam.

To reakcja podobna do pierwszej. Tylko tutaj dziecko jest w rzeczywistości ignorowane. Ma realne poczucie, iż jego zmartwienia i troski są zupełnie nieważne.

To niemożliwe! Ja tak tego nie zostawię!

Na pewno ktoś tam się w tej komisji pomylił! No to niemożliwe, żeby moje dziecko zajęło tak marne miejsce! Ja jutro pójdę do dyrektora i wszystko wyjaśnię.

Pozornie reakcja rodzica jest zrozumiała, bo pełna emocji. Rodzic pokazuje też, że wierzy w swoje dziecko. Ono jednak wie, że danej porażki nie zmieni nawet rodzic, a jego dodatkowe działania mogą wręcz sprawić, że naje się w szkole wstydu. To tylko pogłębi poczucie klęski.

Nie wygląda to dobrze, prawda? Nie zawsze rodzice reagując w ten sposób chcą faktycznie udowodnić, że jest gorsze, albo jak są rozczarowani. Po prostu nie zawsze potrafimy we właściwy sposób zakomunikować to, co siedzi nam w duszy. Na szczęście jest kilka prostych metod opierających się na zwyczajnej rozmowie z dzieckiem, które złagodzą gorycz porażki. Najważniejsze, aby pokazać dziecku zrozumienie jego sytuacji i żalu. Na dłuższą metę warto też pokazywać dziecku, że nie sama rywalizacja jest w życiu najważniejsza, a inne wartości. Cały czas wspierajcie swoje dzieci w realizacji ich pasji, niezależnie od wyników.

Pamiętajcie też, że za każdym razem, gdy dziecko przeżywa porażkę, to jest to dla niego trudny i ważny moment. Wystarczy tylko odrobią empatii i zrozumienia i mnóstwo ciepła, aby nauczyć dziecko zdrowej rywalizacji i radzenia sobie z problemami.