Jak być żoną kibica i nie zwariować?

Choć Polska odpadła już z Euro 2016, piłkarska gorączka jeszcze się nie skończyła. Najwięksi miłośnicy piłki nożnej nie mogą przecież przegapić ani jednego meczu! Co w takim przypadku może zrobić biedna żona kibica?

Pytanie nie jest proste i wiele tęgich głów próbowało znaleźć na nie odpowiedź. Żony kibiców rozkładają bezradnie ręce i z żalem spoglądają w kalendarz z zaznaczonym na czerwono dniem zakończenia mistrzostw. A przecież wystarczy odpowiednia postawa.

Potulna owieczka

Jest to postawa okazywana przez wiele kobiet podczas mistrzostw piłkarskich. Dotyczy zwłaszcza tych, których mężowie piłkę nożną traktują jak święte misterium i największym grzechem jest dla nich pominąć choćby jeden z elementów jego celebracji. Taki obrządek zaczyna się od zaproszenia kolegów, wypicia skrzynki piwa (ewentualnie kilku skrzynek), głośnych okrzyków podczas kulminacyjnych momentów i gorącej debaty po meczu na temat mocnych i słabych zagrywek wspieranej drużyny. W takim przypadku, kobieta przyjmując rolę potulnej owieczki stara się nie prosić o nic męża bez potrzeby (czyt. w ogóle, jeśli nie wybuchł pożar lub nie pojawiła się inna okoliczność stanowiąca zagrożenie życia), nie zasłaniać telewizora i nie pytać o definicję „spalonego”.

Kobieta niezależna

Postawa kobiety niezależnej polega na wykorzystaniu okazji by „odpocząć” od męża. Ze względu na fakt, że wiele kobiet żyje na co dzień z kibicami łatwo znaleźć wtedy koleżanki, które dotrzymają kobiecie niezależnej towarzystwa. Zamiast słuchać dzikich okrzyków w domu przed telewizorem, można wybrać się razem na zakupy, lub wizytę w salonie spa. Dodatkową zaletą zakupów w czasie emisji ważnych meczów jest nieograniczona wręcz ilość wolnych miejsc parkingowych!

Zapalony kibic

Kolejną postawą jest…zainteresowanie się mistrzostwami. Wiele kobiet nie rozumie co może być fascynującego w oglądaniu grupy spoconych facetów biegających po boisku, dopóki same nie obejrzą ważnego meczu. Okazuje się wtedy, że ten sport może być całkiem fajny, a żywe emocje przy oglądaniu są w pełni uzasadnione. Kobieta reprezentująca postawę zapalonego kibica sama ogląda mistrzostwa i nie rozumie, dlaczego jej koleżanki żalą się na swoich mężów dla których mecz jest najważniejszy.

A co wy o tym myślicie? Która postawa jest dla was najbliższa, drogie czytelniczki? Podzielcie się wrażeniami w komentarzu.