Otul się zapachem

Pierwsze perfumy Chanel, słynne „Chanel N°5”, pojawiły się na rynku w 1920 r., zaś w latach 50. uchodzący już za klasykę zapach, rozsławiła jeszcze bardziej Marylin Monroe, która na pytanie reportera, co ma na sobie nocą, odpowiedziała: „Kilka kropli Chanel N°5”. Zapachy, nie tylko Chanel, to podstawa prężnie działającego biznesu. Nie ma kobiety, która odmówiłaby dobrych perfum, bowiem one stanowią ostateczny akcent, składający się na wizerunek.

Skąd się biorą perfumy?

Dopóki ludzie nie nauczyli się produkować perfum lotnych, w których rozpuszczalnikiem wonnych olejków jest alkohol, używali do perfumowania się wyciągów z roślin aromatycznych. Niestety zawarte w nich olejki szybko się ulatniały, dlatego też w bogatych domach posypywano stoły oraz łóżka świeżymi bądź suszonymi ziołami.

W piramidach egipskich odnaleziono naczynia z substancjami aromatycznymi, zatem z pewnością aromaty te były używane również przez żywych. Zresztą, powszechnie znany jest pomysł Kleopatry, ostatniej królowej Egiptu z dynastii Ptolemeuszów, która przybyła do Tarsos, do Marka Antoniusza statkiem, którego żagle nasączone były wonnościami. Nawet w „Iliadzie” oraz w „Odysei” greccy bohaterowie nacierają swoje ciała pachnącymi olejkami i perfumują się. W starożytnej Grecji zamiłowanie do pięknych zapachów było tak wielkie, że każdej części ciała nadawano inny, specjalny zapach, np. włosy nacierano majerankiem, twarz olejem palmowym, natomiast plecy wyciągiem z bluszczu. Jeszcze większe było zamiłowanie Rzymian do pięknych zapachów. Przykładowo, widzowie wchodzący do Koloseum, byli spryskiwani aromatyczną wodą. Cesarz Kaligula rozkazał, by podczas każdej uroczystości napełniano ozdobne naczynie substancjami aromatycznymi. Z kolei w epoce baroku i rokoka, będących nieco na bakier z czystością i higieną osobistą, obficie używanymi perfumami maskowano odór niemytych ciał. Wówczas zresztą powstała pierwsza fabryka perfum – została założona w 1608 we Florencji.

Po Rewolucji Francuskiej zaczęto ubierać się prościej i praktyczniej, stopniowo też wzrastał poziom higieny. Zamiłowanie do pięknych zapachów przetrwało, ale perfum używano oszczędniej i to w celu zwiększenia przyjemnego uczucia świeżości. W tym celu zresztą używa się ich po dziś dzień, a zadbany i pachnący mężczyzna oraz otulona zapachem kobieta przyciągają wzrok szczególnie, kiedy zapach wydaje się być częścią ich osobowości, dopełnieniem wizerunku.

Perfumy mogą również uwodzić, o czym przekonuje nas przypadek 72-letniej Elżbiety Łokietkówny, królowej Węgier, która dzięki „Wodzie Węgierskiej” („Eau de la Reine d’Hongorie”), czyli tajemniczej miksturze sporządzonej na bazie rozmarynu i lawendy, była w stanie nie tylko zachować młody wygląd przez długie lata, ale i uwieść młodszego od siebie króla polski, który poprosił ją nawet o rękę.

Czym należy się kierować przy wyborze perfum?

Używanie perfum wymaga dobrego smaku i wyczucia – przesada jest tu nie na miejscu. Wybór perfum jest równie istotny co wybór biżuterii i innych dodatków, ponieważ regularnie stosowane stają się częścią naszej osobowości i w pewnym stopniu nas charakteryzują. Dla młodych kobiet najodpowiedniejsze są perfumy o zapachu kwiatów bądź owoców, zaś te najbardziej wyszukane – dla kobiet w średnim wieku. Osoby odważne i przebojowe, podkreślające swoją charyzmę strojem, sięgać powinny po zapachy typu korzennego, zaś zapachy egzotyczne, przeznaczone są dla kobiet wyrafinowanych i eleganckich. Nie możemy zapominać, że perfumy powinny raczej podkreślać osobowość, a nie dominować nad nią, mają być akcentem wieńczącym nasz zadbany wygląd zewnętrzny.

Musimy również pamiętać, że klasyczna kompozycja zapachowa zbudowana jest na zasadzie trójkąta. Jego wierzchołek, czyli nutę głowy, tworzą ulotne wonie cytrusów, ziół oraz wodnych owoców (np. arbuza). Działają one pobudzająco oraz odświeżająco, mają także pozytywny wpływ na nasz nastrój. Ta pierwsza faza zapachu trwa krótko, zaledwie do trzydziestu minut, ale w dużym stopniu wpływa na nasze preferencje dotyczące perfum i na ich zakup. Środek zapachu – jego serce – budują aromaty nieco cięższe, kwiatowe, których wachlarz ujawnia się pod wpływem temperatury ciała. Pojawia się on po kilkunastu minutach i utrzymuje kilka godzin. Nuty, który tu występują, decydują o tym, do jakiej rodziny zapachowej dane perfumy będą należały. Podstawa trójkąta (baza) oparta jest na nutach głębi, najcięższych i najtrwalszych, takich jak: piżmo, ambra, nuty drzewne czy balsamiczne. Zapach trwa około 8 godzin, ale ślad po nim może być wyczuwalny nawet po upływie kilku dni.

Kompozytor perfum, czyli osoba obdarzona niezwykłym talentem, pamięcią i wyobraźnią zapachową, rozpoczyna pracę nad nowym zapachem od nuty serca, później dobiera nuty podstawy, zaś na końcu – głowy. Musi jednak zwrócić uwagę, by w każdej z trzech faz rozwijania się ich aromatu występowały substancje pachnące podobnie. Zapewnia to bowiem harmonijny i nieprzerwany proces rozwijania się aromatu.

Składniki perfum

Mówiąc o produkcji perfum, trudno uniknąć mimowolnych skojarzeń z filmem „Pachnidło” w reżyserii Toma Tykwera, na motywach powieści niemieckiego pisarza Patricka Süskinda. Makabryczna opowieść o perfumiarskim czeladniku, który na skutek pogoni za idealnym zapachem popełnia szereg morderstw, doskonale pokazuje również skomplikowany proces produkcji perfum.

Do niedawna przemysł perfumeryjny wykorzystywał – poza roślinnymi – również zwierzęce substancje aromatyczne, niezwykle rzadkie oraz drogie (dziś raczej sięga się po ich odpowiedniki). Najbardziej znanym było piżmo, czyli substancja wydzielana przez gruczoły niektórych gatunków zwierząt, między innymi piżmaka oraz piżmowca. Piżmo jest jednym ze składników stosowanych od wielu wieków do produkcji perfum, a na Wschodzie, używano je w postaci naturalnej, nie poddając żadnej obróbce. Do Europy piżmo trafiło z Arabii i wkrótce zaczęto je dodawać do perfum w celu utrwalenia i wzmocnienia innych zapachów. Przez wiele lat marzeniem fabrykantów było otrzymanie piżma syntetycznego. Odkryto je zupełnie przypadkowo: podczas prób produkcji nylonu powstała jako produkt uboczny substancja o zapachu bardzo podobnym do piżma.

Innym składnikiem perfum była ambra, odkryta w jelitach kaszalota. Jest to substancja trudno dostępna, przez co również droga, dlatego zwykle zastępowana jest produktem syntetycznym.

Substancją zapachowa pochodzenia zwierzęcego jest także tzw. cybet, gruczołowa wydzielina małego mięsożernego ssaka, cywety, żyjącego w Afryce i Azji. Zapach cybetu jest niezwykle przenikliwy, choć w dużym rozcieńczeniu przyjemny i służy za utrwalacz innych zapachów. Podobną rolę spełnia gruczołowa wydzielina bobrów.

Trzecią grupę substancji zapachowych stanowią syntetyki. Często odkrywano je przypadkowo, niekiedy były też produktem ubocznym jakiegoś procesu chemicznego lub powstawały dzięki wytężonej pracy chemików, którym udawało się już zsyntetyzować ogromną ilość roślinnych i zwierzęcych substancji zapachowych, niezbędnych współczesnemu przemysłowi kosmetycznemu. Obecnie nawet najtańsze kosmetyki są perfumowane jakimiś syntetykami, jednak pomimo osiągnięć chemii, substancje zapachowe pochodzenia roślinnego i zwierzęcego po dziś dzień są właściwie niezastąpione.

Historia Chanel N°5

W 1920 r. francuską prasę zdominował temat „Sinobrodego z Paryża”. Właśnie odbywał się proces tego sadystycznego mordercy, Henriego Désiré Landru, który zabił jedenaście kobiet, poćwiartował je, a następnie spalił. Interesujący jest nie tyle sam proces, a sposób schwytania mordercy, który nie pozostawiał po sobie praktycznie żadnych tropów, oprócz … zapachu, jak się później okazało.

W dniu 6 kwietnia 1920 r. Sinobrody wszedł do sklepu z porcelaną „Aux Lions de Faience” przy ulicy de Rivoli, żeby kupić serwis do herbaty. Zapach płynący z wypielęgnowanej brody Landru wydał się jednej z klientek znajomy. Czuła go już kiedyś i teraz zdołała sobie przypomnieć, że ten odurzający zapach roztaczał ostatni kochanek jej siostry, która jakiś czas temu zniknęła bez śladu. Klientka zawiadomiła policję, Landru został schwytany i jego zbrodnie wyszły na jaw. Zapach, którego używał Landru, stworzył dla mężczyzn w 1904 r. perfumer  Guerlain, nazywając go  „Mouchoir de Monsieur”. Była to jedyna w swoim rodzaju popularna mieszanka ziołowych i kwiatowych esencji, ekstrawagancka i droga. Jak się okazało, również śmiercionośna, bowiem zaprowadziła Landru na szubienicę.

Po lekturze artykułu na temat Sinobrodego, przyjaciółka Coco Chanel zwróciła się do niej ze słowami: „Takie perfumy to interes na całe życie, na wszelkie kryzysy”. Coco, będąca u progu wielkiej kariery pojęła, że perfumy są pokusa dla tych wszystkich kobiet, których nie stać na strój od Chanel – przynajmniej mogłyby tak pachnieć. Perfumy nie powstałyby jednak bez Ernesta Beaux, który w Moskwie nauczył się zawodu mydlarza i perfumera. Przebywał on w La Bocca w pobliżu Cannes, gdzie pracował na własny rachunek w małym laboratorium. Beaux otrzymał od Coco konkretne wytyczne: „Potrzebuje perfum, które dzisiejszym kobietom spodobają się tak, jak moja moda”. Miały być trwałe, ale jednocześnie się ulatniać, rozwijając stopniowo poszczególne nuty zapachu. Miały być perfumami na każda porę dnia i nocy, które nie pozostawiają plam. Coco mówiła też: „W mojej sukni kobieta może iść do południa na zakupy, po południu na herbatę, a wieczorem do teatru. Towarzyszyć ma jej zapach tych perfum i w żadnym miejscu nie może wydawać się niestosowny”.

Beaux wysłał jej do Paryża dwa zestawy próbek, w każdym po pięć flakoników. Pierwszy zestaw był oznaczony numerami 1 do 5, a drugi 20 do 24. Coco wybrała numer 5. Zastanawiając się nad nazwą nad swojego produktu ostatecznie zdecydowała się właśnie na „Chanel N°5”. Nowe perfumy były mieszanką esencji różanej i jaśminowej oraz po raz pierwszy użytych silnych syntetycznych substancji zapachowych, które do tej pory nie były stosowane – to właśnie Beaux odkrył sposób łączenia składników syntetycznych z naturalnymi.

W 1924 r. Coco utworzyła wraz z Pierre`em i Paulem Wertheimerami perfumeryjną spółkę handlową, w której Ernest Beaux został dyrektorem technicznym. Coco kupiła od Beaux recepturę perfum i kazała zaprojektować odpowiedni flakon. Wybrała taki z przezroczystego kryształu, kwadratowy z zeszlifowanymi kantami i zamknięciem przypominającym stempel. W dniu 5 maja 1924 r., kiedy na pokazie kolekcji prezentowała nowe perfumy, była przekonana, że odniosą one sukces, ale nie sądziła, że tak wielki. Do końca życia z samych tylko opłat za licencje, zarobiła na „Chanel N°5” ponad 15 milionów dolarów, zaś flakon znalazł się w „Museum of Modern Art.” w Nowym Jorku. Sam Ernest Beaux stworzył dla Coco również inne perfumy, między innymi w 1925 r. „Gardenię”, w 1927 r. „Cuir de Russe” i w 1970 r. „Chanel No 19”, jednak żadne nie powtórzyły sukcesu Chanel N°5.

 

 

Źródło:

Królowie mody. Historia Haute Couture, Rudolf Kinzel, Metrum, Wrocław 1995 r.

Rośliny kosmetyczne, B.Hlava i in., Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1984 r.