Potrzeba MATKĄ wynalazków, czyli Mama na swoim!

Słyszałam o kobietach, które urodziły dziecko, rzuciły korporację, a swoją pasję przekuły w pracę, która przynosi im mnóstwo satysfakcji. Widywałam je czasami w programach śniadaniowych, ewentualnie w swojej wyobraźni, kiedy ktoś ze znajomych opowiadał, że widział taką na własne oczy. Ja nie widziałam, więc nie do końca wierzyłam, zwłaszcza że sama jestem mamą i wiem, jak trudno połączyć macierzyństwo z pracą zawodową, a już prowadzenie własnej działalności? Utopia! Bajka, którą wszyscy znamy, ale nikt nie wierzy, że mogła wydarzyć się naprawdę.

Postanowiłam sprawdzić, jak to faktycznie z tymi matkami jest i szeroko otworzyłam oczy ze zdumienia. Okazało się, że takie odważne i przedsiębiorcze kobiety to wcale nie fikcja. Co więcej, nie jest to również rzadki gatunek. Wystarczyło zapytać znajomych i w ciągu kilku godzin odezwało się do mnie nie kilka, a kilkanaście (!) takich odważnych matek. Dowód? Oto trzy kobiety, które przewróciły do góry nogami swoje życie zawodowe po to, by w pełni cieszyć się macierzyństwem, nie zapominając przy tym o realizowaniu własnych potrzeb i pasji.

Po co o nich piszę? Chcę pokazać Wam, że takie matki naprawdę istnieją, że to nie bajka, którą opowiadają znajomi znajomych. Być może staną się Twoją inspiracją? Chcę również zwrócić uwagę na to, że prowadzenie własnej działalności to wcale nie utopia. Wiąże się z ogromnym zaangażowaniem i odpowiedzialnością, ale może być również spełnieniem marzeń.

Bogusia Ciechomska – prawdziwa bizneswoman

Bogusia Ciechomska – prawdziwa bizneswomanBogusia jest szczęśliwą żoną i mamą 7-letniej Julki i 5,5-letniej Jagody. Jest również zaangażowaną właścicielką rodzinnej klubokawiarni w Łodzi – Baby Club Cafe. Jak twierdzi, dzięki córkom jej świat stał się kolorowy i bajeczny, dzięki pracy czuje, że żyje. Zanim zaszła w ciążę pracowała w dużej korporacji, w której czuła się doceniana i spełniona. Przez myśl jej nie przeszło rzucanie pracy i zakładanie własnej działalności. Po urlopie macierzyńskim została jednak oddelegowana na inne stanowisko, które nie do końca jej odpowiadało. Wtedy poczuła, że musi coś zmienić. Na jej drodze pojawiła się Magda, która była na podobnym etapie. – Wiele nas łączyło. Cudowny okres, jakim jest macierzyństwo okazał się mieć, oprócz licznych blasków, także i cienie – doświadczałyśmy monotonii, która nagle wkradła się do naszych żyć. Wszystko kręciło się wokół dzieci, zupek, pieluszek i spacerków. Brakowało nam odskoczni. W jej poszukiwaniu zaczęłyśmy wychodzić z naszym ”małym bagażem”. Szybko się okazało, że w Łodzi nie ma miejsc przystosowanych dla mam z małymi dziećmi – mówi Bogusia. W ten sposób wpadły na pomysł stworzenia takiej przestrzeni, w której to dzieci i ich opiekunowie byliby najważniejsi.

Własny biznes to nie sielanka. Bogusia i Magda musiały walczyć o swoje „dziecko”. Obawiały się porażki, ale wiedziały, że jeśli nie spróbują, to na pewno będą żałować. – Nagle stajesz się odpowiedzialny absolutnie za wszystko.  Małe przeoczenie skutkuje wielką katastrofą. Trzeba przejść w tryb myślenia o wszystkim – tak początki wspomina mama Julki i Jagody. Większa część rodziny i znajomych jednak mocno kibicowała przedsiębiorczym kobietom. Ich pomoc była nieoceniona. – Początkowo spędzałyśmy w lokalu nawet po 12 godzin dziennie. Niestety, dzieci czuły brak mamy, a ja miałam z tego powodu ogromne wyrzuty sumienia, dlatego w niektóre dni zabierałam je ze sobą do pracy – opowiada Bogusia. Gdyby jednak miała podejmować tę decyzję raz jeszcze, nie wahałaby się ani chwili. – Dziś, po 4,5 roku prowadzenia klubokawiarni, czuję, że się spełniam, że podjęłam dobrą decyzję, że robię to, co lubię i to, co sprawia mi ogromną satysfakcję – mówi przedsiębiorcza mama, która stara się poświęcać jak najwięcej czasu rodzinie i przyjaciołom. – Przy prowadzeniu własnej działalności to dość trudne, ale warto zadbać o równowagę – przyznaje.

Dorota Zawada – kobieta pracująca

Dorota Zawada – kobieta pracującaDorota jest spełnioną żoną i matką 2-letniego Wiktora. Stara się realizować na wielu płaszczyznach. Obecnie prowadzi własną Agencję Nieruchomości Vesta i czeka na narodziny drugiego dziecka. Dlaczego zdecydowała się na założenie swojej firmy? Po urodzeniu dziecka straciła pracę. Szybko pojawiła się jednak możliwość skorzystania z dotacji Urzędu Pracy na założenie działalności i Dorota nie wahała się ani przez moment. – Jako nastolatka, przez kilka lat, prowadziłam własną działalność gospodarczą, opartą na współpracy z zagraniczną firmą. W związku z tym doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że samozatrudnienie daje poczucie niezależności, elastyczny czas pracy, zarobki uzależnione od nakładu pracy oraz satysfakcję z realizacji wytyczonych celów – mówi. Bała się porażki, ale postanowiła zaryzykować. Najtrudniejsze były początki, a szczególnie dostosowanie wynajmowanego lokalu do potrzeb firmy, jednak ogromnym wsparciem okazała się rodzina. – Ponowne założenie własnej działalności zmieniło moje życie. Wróciłam do pracy po prawie dwóch latach siedzenia z dzieckiem w domu, syn zaczął uczęszczać do żłobka przez co nawiązał fajny kontakt z rówieśnikami, a oprócz tego wraz z mężem zaczęliśmy bardziej doceniać czas spędzany we trójkę. Gdybym miała podejmować raz jeszcze decyzję o otworzeniu własnej działalności, to zrobiłabym to ponownie bez zastanowienia – przyznaje przedsiębiorcza mama, która wreszcie może cieszyć się wolnymi weekendami i wspólnymi chwilami z rodziną. – Zmiana pracy pozwala mi ustalić sobie plan dnia, bo wiem od której do której pracuje i zdaje sobie sprawę, że nie muszę przynosić pracy do domu ani siedzieć po godzinach za biurkiem w firmie –mówi Dorota i zachęca inne mamy do realizowania swoich marzeń.

Iza Melon – spełniona artystka

Iza Melon – spełniona artystka

Iza jest szczęśliwą żoną i mamą dwuletniego Stasia. Obecnie spełnia się również w roli artystki, o czym zawsze marzyła. Od najmłodszych lat uwielbiała twórczą pracę, ale ostatecznie zdecydowała się na studiowanie psychologii. Jeszcze na studiach dostała się na półroczny staż do działu HR w jednej z firm informatycznych i rozpoczęła pracę jako koordynatorka. Pracowała tam do 7-ego miesiąca ciąży i była pewna, że szybko do tej pracy wróci. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Przyjście na świat dziecka całkowicie zmieniło priorytety Izy. Chciała się spełniać w roli matki, a powrót do pracy nie dałby jej takiej możliwości. Praca po godzinach, nadmiar obowiązków – trudno byłoby to wszystko pogodzić. – Zależało mi przede wszystkim na wychowywaniu synka i byciu razem z nim – mówi mama Stasia. – Po jakimś czasie moje uczucie artystycznego niespełnienia jednak powróciło. Zaczęłam prowadzić własnego foto-bloga o rozwoju dzieci i miejscach przyjaznych najmłodszym (melonowelove.pl), ale pojawiła się nowa szansa – kurs fotografii. Robienie zdjęć dotychczas było moją pasją. Postanowiłam się doszkolić. Szybko pojawiły się pierwsze, dobrze płatne, zlecenia i to zadecydowało o założeniu prawdziwej działalności. Robiłam to, co lubię i jeszcze dostawałam za to pieniądze. To jest to! – dodaje.

Początki nie były łatwe. Mnóstwo formalności, duży nakład finansowy na zakup sprzętu, księgowość i inne ważne, nieznane dotąd, kwestie związane z prowadzeniem firmy. Iza miała jednak duże wsparcie rodziny. Obecnie mama Stasia realizuje się jako blogerka i fotograf. Czasem musi pracować po nocach, ale praca daje jej ogromną satysfakcję. – Synek niebawem pójdzie do przedszkola. Będę mogła na poważnie zająć się promocją firmy. Nie wyobrażam sobie powrotu do pracy na etat. Na razie wszystko udaje mi się pogodzić. Przede wszystkim mam czas dla dziecka i nic mnie nie ogranicza. Myślę, że gdyby nie mój syn, to pewnie nadal siedziałabym za biurkiem. Macierzyństwo daje niezłego kopa! Staś jest dla mnie największą inspiracją. Kto wie, co jeszcze urodzi się w mojej głowie? – zastanawia się Iza, która faktycznie wygląda na szczęśliwą i spełnioną kobietę.

Mamy, które postanowiłam Wam przedstawić są dowodem na to, że w życiu wszystko jest możliwe. Wszystko też zależy od naszych chęci, odwagi i zaangażowania. Przedsiębiorcze mamy istnieją naprawdę. Chcesz do nich dołączyć? Zaryzykuj! 😉